piątek, 18 listopada 2011

pierwsze wrazenia z usa

na terenie usa minal mi juz 4 dzien. I tak- moge powiedziec ze sie nei zawiodlam, a to dopiero poczatek;-)
Jestem zafascynowana wszystkim, poczawszy od kontaktow w scianach (tak, dobrze czytasz, ale ja
zawsze mialam dziwne zainteresowania)poprzez zolte taksowki i szkolne autobusy, oczywiscie na Nowym Jorku konczac, ale tymczasowo, gdyz mysle, ze zobacze wiecej ;-)Wszyscy mowili zanim tu przyjechalam 'zobaczysz, ze tego amerykanskiego zarcia nei da sie jesc, jest okropne'To ja odpowiadam: -Sorry, ale mi smakuje;D
I teraz mysl- 'oooo adamska wroci gruba' ;D -no to wroce, trudno ;D Ale postaram sie miec troche ruchu, anyway ;-)

Kilka slow o szkoleniu w Stamford, CT:
AMAZING! Taaaak, było super! Jodie, ktora prowadzila wiekszosc szkolenia jest niesamowita. Swietne poczucie humoru, potrafila rozbawic, nie raz uronilam lzy, ze smiechu, ale i ze wzruszenia. Wiele praktycznych informacji, roznychhistroii innych au-pairek. Bylam jedyna polka posrod 62 dziewczyn z kazdego zakatka swiata. Zaskoczeniem nie jest to,ze przewaga byly niemki, ale przynajmniej moglam uzywac i tego cudownego jezyka;D Szkolenie dalo nie tylko cenna wiedze ale rowniez mozliwosc poznania dziewczyn z roznych krajow, nie jestem w stanie wymienic wszystkich, ale poza au- pairs z europy, byly takze z chin, japonii, tajlandii, zimbabwe, melediw, RPA, boliwii, meksyku etc.
Dopiero teraz widze, jakie roznice kulturowe sa na swiecie. To co dla wiekszosci normalne zachowanie, chinka byla oburzona ;-)
Na dlugo w mej glowie zostana rozne slowa Jodie w moja strone 'hey you, polish au pair...;)' ;
'caroline(tak, amerykanskoo wiem, ale nie umieja inaczej powiedziec, nawet na listach bylam tak pisana:D ale mi sie podoba:P) is it normal in Poland?' -podczas omawiania jakiegos problemu etc ;)
Na koniec pozegnala nas zbiorowo, a od mnei podeszla, wysciskala wycalowala(co bylo mile, poczulam sie wyrozniona;) i powiedziala 'caroline from poland... i smile;D jestem pewna ze doskonale sobie dasz rade, jestes niesamowita!'
oczywiscie ze sobie dam rade!

w czwartek, dzien stresu i nerwow- wyjazd do rodzin. Niektore z nas zostaly odebrane z hotelu przez host rodziny, niektore dalsza droge pokonaja pociagami, a nieliczne, w tym ja- samolotem. Jestem jedyna, ktora leci na Floryde.
Kierowca wysadzil mnie na JFK NYC i powiedzial 'good luck and have an unforgettable year' -of course I will! ;))jak weszlam na lotnisko, nie ogarnelam... tyle ludzi na raz jeszcze chyba nie widzialam ;D Zapytalam w informacji gdzie mam isc, kazali mi isc do automatu i sie odprawic, no to OK, ide... i ide i ide i widze tych ludzi i lzy poplynely. Jak zagubiona w dzungli. Stres jak nie wiem, a jak sie naprawde zgubie?:D to biore komorke pisze do mej sister, z wielka panika.
Monika- dziękuję! podniosl mnei na duchu Twoj SMS ;** dalam rade, co by nie;D

Tesknie za domem, ale nie myslcie sobie ze juz do was wracam, co to to nie!! ;-))

Jestem juz w mym nowym 'domu' w Miami Beach.... ;-)

c.d.n.
Szkolenie i nasz niezbednik ;)

Pokoj hotelowy


Pierwsze amerykanskie sniadanie

kawalek naszej grupy au pairek;)

gdzies w polowie drogi do usa;)

1 komentarz:

Tina pisze...

Czuję się jakbyś pisała o mnie ;)
Te wszystkie au pairki,ten kulturowy mix.
Jedzienie w USA też mi smakowło :D
A wiesz co jest najlepsze?
Też miałam szkolenie z tą Jodi (jestem pewna, że to ta sama osoba ;)

Pozdrawiam

P.S
I pisz jak najczęściej ;)